Siódma Góra

Rita Kaczmarska „Czarna książka”

Ciemna przestrzeń możliwości

W „Czarnej książce” Rity Kaczmarskiej mamy przede wszystkim kolor i tekst – tyle, że bardzo skąpo. Brak koloru i skromny tekst i na dodatek znany już od dawna – krótki i przedszkolny. Niemniej jest to wydawnictwo bogate. Jak to?
– zapyta ktoś. Bogactwo tu bowiem polega na ładunku emocjonalnym. Bo to jest książka do odbioru poprzez wrażenie jakie wywołuje ucharakteryzowana czerń i tekst straszny, kiedy go odpowiednio wypowiedzieć. Obrazy też straszą. Prowadzą wyobraźnię odbiorcy ku przestrzeniom tradycyjnie uznanym za takie, które należy omijać, gdzie… hmm… hu, hu…spotkać można, spotkać… własny lęk.

Sekretne schody domów na odludziu, strychy chatek w samym środku ciemnego gęstego lasu, szafy o ciemnych niezbadanych wnętrzach. Stronić od tych miejsc, czy eksplorować? Zależy – czy chcemy wiedzieć, kim jesteśmy, skąd pochodzą nasze obawy, czego się lękamy. Może warto spojrzeć w głąb i przyjrzeć się temu, co tam widać w mroku. Czy to rzeczywiście takie groźne?

Surrealistyczne zakończenie książki można interpretować na co najmniej kilka sposobów, albo wcale, można się śmiać, albo płakać –  każdy inaczej reaguje na silne emocje. Ja na przykład, ile razy spojrzę na ostatnią stronę, mam inne wrażenia i myśli. Może książkę tę należy czytać i oglądać wielokrotnie. Wówczas odnotujemy szerokie spektrum zdarzeń (wewnętrznych).

W każdym razie ciemność jest dobra, może właśnie przez to, że jest straszna. Daje możliwość odkrycia czegoś, czego nie widać, albo stworzenia czegoś, co nie zostało jeszcze stworzone. Ostatnią stronę każdy sobie maluje sam. Niechaj wyobraźnia pozostanie niepodległą.

Strasznie fajna ta książka, strasznie czarna.

JP

Rita Kaczmarska „Czarna książka”, wydawnictwo Dwie Siostry, 2018.