Siódma Góra

Maria Sternicka-Urbanke „Amadeusz Foczka”

Być jak się chce

Oczy po mamie, nos po tacie. Włosy po mamie, uśmiech po tacie, Uroda po tacie, umysł po mamie. Rączki po mamie, nóżki po tacie. Wszyscy jesteśmy zbudowani  z mamy i z taty. Maria Sternicka-Ubanke pokazuje jak to działa u zwierząt, ale nie waha się zrobić jednego kroku dalej. W jej bohaterach mieszają się nie tylko cechy mamy  i taty, mieszają się cechy gatunków. Tytułowy Amadeusz nie wie, czy jest foką z głową bobra, czy bobrem  z tułowiem foki. Każde zwierzątko w tej książce ma podobny problem z ustaleniem tożsamości. Najbardziej zainteresowała mnie kura z głową lisa. Zastanawiam się, czy gdybym wprowadziła takie kuriozum do kurnika to zdolne byłoby ono obronić się przed lisem, którym w połowie samo by było, czy też raczej pochłaniałoby je polowanie na własny ogon.

Kulturowo od jakiegoś czasu też już nie jesteśmy tacy mono. Tradycje rodzinne stają się zbędnym bagażem w świecie multikulti. Bywamy bardzo pomieszani. Czy możemy tak sobie arbitralnie ustalić, kim jesteśmy, kiedy przyznajemy się jednocześnie do różnych tradycji, czerpiemy z różnych źródeł, które sobie wybieramy nie bacząc często na to, czego oczekiwaliby od nas pradziadowie, ba, nasi ojcowie?

Autorka „Amadeusza Foczki” zdaje się stać na stanowisku, że owszem – możemy sobie wybrać, kim chcemy być i być właśnie tym – radośnie, na bogato. Misia Hipolisia, pół-hipopotamica, pół-niedźwiedzica, okazuje się być żabą – skoczną, zwinną baletnicą. Farbuje swoje gęste futro na zielono. Koniec z determinacją gatunkową. Jak sobie wymyślisz, tak sobie jesteś. Takie rzeczy są już dzisiaj możliwe. Mamy do dyspozycji przeróżne techniki psychotroniczne, pozwalające zapanować nad naszym życiem, organizmem. Najważniejsze, abyśmy dobrze się czuli, realizowali swój potencjał, rozwijali się w kierunku, który nas pociąga.

Pytanie, czy naprawdę musimy uciekać od naszych korzeni, by poczuć się sobą? Pachnie to młodzieńczym buntem. W pewnym wieku ten przystoi każdemu. Jednak bardzo prawdopodobne jest, że po jakimś czasie każdy z nas może zatęsknić, by przytulić się do rodzimego futerka, takiego jak ma mama. Nie zatrzaskujmy zatem drzwi skarbca spuścizny matek i ojców, może się przydać, kiedy już podbijemy świat i zaczniemy się zastanawiać, skąd na niego przyszliśmy – tacy twórczy, wolni, wspaniali.

JP

Maria Sternicka-Urbanke „Amadeusz Foczka”, zilustrowała Justyna Sokołowska, wydawnictwo Dwie Siostry, 2021.