Siódma Góra

Janusz Leon Wiśniewski „Marcelinka rusza w Kosmos”

Różne światy

„Marcelinka rusza w Kosmos” Janusza Leona Wiśniewskiego to, jak mówi podtytuł, książka „trochę naukowa”. Trochę kosmologiczna. Trochę filozoficzna. Trochę jest też baśniowa. W każdym razie wyobraźnia czytelnika się nie nudzi. I chyba o to w książce chodzi – o poruszenie wyobraźni, wysłanie jej w Kosmos. Lata tam sobie poprzez galaktyki, między gwiazdami, planetami. Bezpiecznie, bo w towarzystwie starszego, mocno starszego, starszego niż świat, pana z brodą, poznaje ciała niebieskie. (Jeśli chodzi o starszego pana z brodą, książka jest mało postępowa, ale może dzięki temu wyobraźnia niejednego czytelnika rozpoznaje coś znajomego w nieznanym Wszechświecie. Starszy pan z brodą występował już bowiem na wielu innych obrazkach, w innych książkach.) W swej podróży Marcelinka ma więc przewodnika. Nawet dwóch przewodników. Tego pierwszego – duszkowego i drugiego – ze świata fizyki – pana Fotona. Jeden przewodnik na wiarę, drugi pozwolił się udowodnić naukowo. Sama Marcelinka skoncentrowana jest na świecie, w którym jej rodzice żyją swoim człowieczym życiem. Duszek, Foton i Marcelinka podróżują więc sobie po Wszechświecie razem, choć każdy z nich z innej bajki. Interesujący dobór bohaterów. To dawka pomieszania, którą młody czytelnik starać się będzie zrozumieć w toku dziejów. Na razie słucha opowieści jak bajeczki o dziwnej krainie.

Bardziej konkretnie zorientowane umysły przyczepią się do zagadnień kosmologicznych, czyli tego „trochę naukowego” aspektu książki. Inne pominą te szczegóły, choć podkreślone wytłuszczoną czcionką, jako niezrozumiałe, by jak najszybciej doprowadzić bohaterkę do maminego brzucha. Tam jakoś bardziej swojsko, bliżej do mamy i taty. Jeszcze inni roztrząsać będą zagadnienie czasu, problemu wieku Marcelinki przed urodzeniem. (Ile lat ma się przed urodzeniem, skoro dziewczynka ma tak długie warkocze.) Nudy nie będzie. Ale będzie pomieszanie. W końcu czytelnik wyszepta za bohaterką: (…) polećmy na Ziemię. Chcę już do mamy i taty. Ale co się przedtem nadziwi, dowie – to jego.

Książka jest bogato ilustrowana (Ania Jamróz), przy równoczesnym zachowaniu stonowanej kolorystyki – elegancko. „Marcelinka …” ucieszy młodych nienasyconych wiedzą pożeraczy Kosmosu i tych, którzy po prostu chcą się przelecieć do gwiazd.

JP

Janusz Leon Wiśniewski „Marcelinka rusza w Kosmos”, zilustrowała Ania Jamróz, wydawnictwo Tadam, 2017.