Siódma Góra

Dominic Welliman, Ben Newman „Atomowa przygoda profesora Astrokota”

Ziarnko ścisłych

atomowa

Najgorzej powiedzieć dziecku, że jest „urodzonym humanistą”. Pobłażliwe traktowanie przedmiotów ścisłych ma potem utwierdzać wyrokujących nauczycieli  i samego ucznia w słuszności tej diagnozy. Były czasy (całkiem niedawno), kiedy nie trzeba było wcale zdawać na maturze matematyki. Upadła królowa nauk nie udzielała swych łask z podziemia. Nigdy nie dowiem się jakich metafor pozbawiła moją wyobraźnię nieznajomość matematyki, której przestałam się uczyć w liceum opieczętowana stemplem z napisem „urodzona humanistka”. Chociaż czasem myślę, że te metafory mogły przyjść do mnie inną drogą, to jednak często mi żal przebąblowania lekcji przedmiotów ścisłych.

Systemy edukacji zmieniają się, belfrowie, metody nauczania także. Niebezpiecznie oddać się w ich nerwowe ręce. Znacznie lepiej jest uniezależnić się od nich, a w każdym razie nie dać im prowadzić wyobraźni. To wydaje się wcale nietrudnym zadaniem, kiedy śledzi się działalność niektórych wydawnictw. Na przykład wydawnictwa Entliczek.

„Atomowa przygoda profesora Astrokota” – dzieło Dominica Walliman’a oraz Bena Newman’a otwiera  w umyśle młodego czytelnika klapkę odpowiadająca za zainteresowanie zagadnieniami z zakresu nauk ścisłych. Inspiruje do zadawania pytań  o zjawiska zachodzące w świecie przyrody. Zaprasza do rozwiązywania zagadek, których rozsupłaniem zajmuje się fizyka. Wiedza podana jest w rzeczowy, a –  co ważne dla czytelnika w wieku lat kilku – zabawny, czyli zachęcający. (Dobra zabawa dźwignią zapału do pogłębiania wiedzy!) Nie chodzi o to, by od najmłodszych lat kreować karierę naukową dziecka, ale o podsycania ciekawości świata. Małoletnie umysły wtłoczone w system edukacji, nierzadko gubią pasje, zwłaszcza te, które nie zdążyły się jeszcze rozbudzić. Wspieranie poszukiwań, poruszanie wyobraźni to to, do czego dążymy podsuwając dzieciom takie lektury jak „Atomowa przygoda profesora Astrokota”.

Cieszy mnie fakt istnienie na świecie naukowców, takich jak Dominic Walliman – doktor  fizyki, któremu nie szkoda czasu na opracowanie wydawnictwa dla kogoś spoza branży, kogoś, kto właściwie w ogóle nie ma pojęcia o branży.

Książka jest starannie wydana. Chce się jej dotykać. (Dla bardzo młodego czytelnika od dotknięcia tylko mały krok do lektury.) Całość – treść, grafika, sposób prezentacji – zachwycająca.

JP

Dominic Welliman, Ben Newman „Atomowa przygoda profesora Astrokota”, przetłumaczył Jerzy Kowalski Glikman, wydawnictwo Entliczek, 2016.